ГО "Житомирська обласна Спілка поляків України"

Nasze projekty:
Wieści Polonijne

Tęcza Żytomierzszczyzny

Wideo

Uczymy się polskiego

Cmentarz Polski w Żytomierzu

Muzyczny Skarbiec Wołynia

Cmentarz Polski w Żytomierzu

 

petlura pilsudski oficerowiePo czterech latach Wielkiej Wojny pokój był stanem upragnionym przez państwa i narody. Polacy pożądali go szczególnie mocno – ojczyzna nie tylko musiała zostać odbudowana z wojennych zniszczeń jak inne państwa. Polska powstawała z niebytu po blisko półtorawiecznym nieistnieniu państwa. Niepodległa Polska od chwili narodzin miała wokół wrogów: z Niemcami trwały walki o Wielkopolskę, Czesi łakomym okiem spoglądali na Śląsk Cieszyński, z Litwą trwał spór o Wileńszczyznę, z Ukraińcami o ziemie Małopolski Wschodniej. Biali Rosjanie chcieli odbudowy imperium rosyjskiego w granicach z 1914 roku. Lecz najgorszym wrogiem i Polski, i całej cywilizacji łacińskiej byli bolszewicy, których celem była wszechświatowa republika rad.

Z kim przeciwko czerwonemu potopowi?

Józef Piłsudski podjął latem 1919 roku rozmowy i z białymi, i z czerwonymi Rosjanami. Jednak gen. Anton Denikin, mimo klęsk ponoszonych z rąk bolszewików, stał na stanowisku „jedynej i niepodzielnej Rosji”, godził się na niepodległość Polski, ale w granicach z 1815 roku, żądał oddania mu Wołynia i Podola, a o niepodległej Ukrainie nawet nie chciał słuchać. Bolszewicki najazd na Polskę i Europę był tylko kwestią czasu.

Od września 1919 roku w Warszawie toczyły się negocjacje z dwiema delegacjami ukraińskimi: Eugeniusza Petruszewicza, prezydenta Zachodniej Ukrainy, i Symona Petlury z Ukrainy Naddniestrzańskiej. Petruszewicz domagał się granicy polsko-ukraińskiej wedle ustaleń pokoju brzeskiego z lutego 1918 roku: ukraiński miał być nie tylko Lwów, ale również Tomaszów Lubelski, Zamość i Chełm. Petlura patrzył na świat trzeźwo i był przekonany, że Kijów jest ważniejszy niż Chełm czy nawet Lwów. Doskonale zdawał sobie sprawę, że to Polska może i chce być jedynym sojusznikiem Ukrainy, godził się zatem na granicę na Zbruczu.

Tajną umowę o wojskowym i politycznym wsparciu Polski dla powstania Ukraińskiej Republiki Ludowej ze stolicą w Kijowie Piłsudski i Petlura podpisali w lutym 1920 roku. Od razu ruszyła organizacja wojska ukraińskiego w Polsce: z Ukraińców naddnieprzańskich rozpoczęto w Brześciu formowanie 6 Dywizji Siczowej pod dowództwem pułkownika Marka Bezruczki, w Mohylewie zaś 3 Dywizji Żelaznej płk. Udowyczenki. W obu dywizjach znalazło się wówczas prawie 4 tys. żołnierzy i oficerów, którym Polska wypłacała żołd na równi z żołnierzami polskimi.

Uprzedzając atak

W marcu 1920 roku polski wywiad dowiedział się, że znaczna część sześciu armii sowieckich, które pokonały Denikina, przemieszcza się na zachód. Szykując się do walki, oddziały polskie dowodzone przez gen. Władysława Sikorskiego zajęły Latyczów, Mozyrz i Czarnobyl. Przyjęcie przez Niemców traktatu wersalskiego pozwoliło na przerzucenie sił z Pomorza. Na Wołyniu powstała główna polska siła uderzeniowa: Dywizja Jazdy pod dowództwem generała Jana Romera. Utworzyły ją doborowe, wsławione latami bojów i zwycięstw polskie pułki: 1 Pułk Ułanów Krechowieckich, 14 Pułk Ułanów Jazłowieckich, 16 Pułk Ułanów Wielkopolskich, 2 Pułk Szwoleżerów Rokitniańskich. Dowództwo polskie szacowało, że bolszewicy zgromadzą siły do ofensywy na początku lipca, planowało więc atak własny na początek maja. Piłsudski jednak termin przyspieszył.

Przeciwko obcym najeźdźcom

21 kwietnia została podpisana oficjalna konwencja polsko-ukraińska, a ataman Petlura w odezwie „Do narodu ukraińskiego” napisał: „Dotychczas naród ukraiński walczył sam, dzisiaj bezprzykładne czyny naszego poświęcenia znalazły oddźwięk w sercach wolnego już narodu polskiego, który w osobie Naczelnika Państwa J. Piłsudskiego i swego rządu uznał niezawisłość państwową Ukrainy”.

W nocy z 24 na 25 kwietnia 1920 roku polska piechota spędziła znad rzeki Słucz posterunki sowieckie, utworzyła przyczółki, saperzy pod osłoną ciemności przerzucili przez rzekę mosty. O godzinie 4 rano dywizja kawalerii wyruszyła na wschód. „[…] Ledwie, ledwie szarzało, kiedy podjeżdżałem do mostu, przed którym dostrzegłem niewielką grupkę ludzi. Pochyliłem się z wysokości Minasa [tak miał na imię ogier] i zobaczyłem: szarą maciejówkę, krzaczaste brwi, krzaczaste wąsy. Naczelny Wódz osobiście wypuszczał swoją kawalerię w zagon na Koziatyn. Wrzuciło mnie w siodło, jakby ktoś popchnął, i wrzasnąłem (nieprzepisowo, bo w marszu bojowym): »baczność, na prawo patrz«, na co Piłsudski odsalutował i powiedział: »jechać chłopcy, jechać«. I już podkowy zabębniły po nawierzchni mostu, już byłem na wschodnim brzegu” – wspominał Franciszek Skibiński (późniejszy pułkownik z I Dywizji Pancernej generała Maczka) początek wyprawy na Kijów.

Główne uderzenie polskie rozpoczęło się, zgodnie z planem, 25 kwietnia szybkim natarciem wojsk zmotoryzowanych. Siła ataku była miażdżąca – 12 armia sowiecka została rozbita niemal doszczętnie, 14 potężnie poturbowana. Już 26 kwietnia po przebyciu prawie 150 km i stoczeniu trwającej blisko trzy godziny bitwy na przedmieściach Żytomierza oddziały polskie pod dowództwem płk. Stefana Dąb-Biernackiego wkroczyły do miasta. Jeszcze głębiej posunęła się Dywizja Jazdy, która zajęła stację kolejową w Koziatynie. Z Koziatyna porucznik Skibiński napisał w liście do domu: „[…] szła na Koziatyn polska dywizja kawalerii. W straży przedniej maszerował nasz pułk, jako oddział przedni – nasz szwadron, w szpicy – drugi pluton. Na czele drugiego plutonu jechałem ja”.

Polskim żołnierzom towarzyszyły słowa Piłsudskiego z „Odezwy do mieszkańców Ukrainy”: „Wojska Rzeczypospolitej Polskiej na rozkaz mój ruszyły naprzód, wstępując głęboko na ziemię Ukrainy. Ludności ziem tych czynię wiadomym, że wojska polskie usuną z terenów, przez naród ukraiński zamieszkałych – obcych najeźdźców, przeciwko którym naród ukraiński powstawał z orężem w ręku, broniąc swych sadyb przed gwałtem, rozbojem, grabieżą. [..] Razem z wojskami polskimi wracają na Ukrainę szeregi walecznych jej synów pod wodzą Atamana Głównego Semena Petlury, które w Rzeczypospolitej Polskiej znalazły schronienie i pomoc w najcięższych dniach próby”. Możliwe, że słowami z „Odezwy” zwrócił się Józef Piłsudski do mieszkańców Żytomierza, gdy witali go w wyzwolonym od czerwonej okupacji mieście.

Na Kijów!

Polscy kawalerzyści poruszali się błyskawicznie: 2 maja byli w Białej Cerkwi, 11 w Kaniowie. W ciągu dwóch tygodni walk wojska bolszewickie zostały wyparte z Ukrainy. Zaszczyt zdobycia Kijowa przypadł piechocie z 1 Dywizji Legionów i 15 wielkopolskiej DP: 3 maja, zaskakując garnizon bolszewicki, wjechali do centrum tramwajem, miasto zostało zdobyte 6 maja, a 9 maja przedefilowały przez nie oddziały polskie i 6 dywizja ukraińska pułkownika Bezruczki. Ataman Petlura natychmiast rozpoczął organizowanie armii ukraińskiej, co szło dość opornie: ludność – zdezorientowana zmianami sojuszy, wewnętrznymi sporami i bolszewicką propagandą – sama nie wiedziało kogo wspierać.

Śladami Bolesławów

Wyprawa kijowska miała na celu dać Ukrainie niepodległość, Polsce zaś pokój i przyjaznego sąsiada. Mówił o tym 18 maja marszałek Sejmu Trąmpczyński, witając wjeżdżającego do Warszawy Piłsudskiego: „Od czasów Chocimia naród polski takiego tryumfu oręża nie przeżywał, ale nie tryumf nad pogrążonym wrogiem, nie pycha narodowa rozpiera nasze serca. Historia nie widziała jeszcze kraju, który by w tak trudnych warunkach jak nasze stworzył swoją państwowość. Zwycięski pochód na Kijów dał narodowi poczucie siły, wzmocnił wiarę w wolną przyszłość. Czynem orężnym zaświadczyłeś nie tylko o dzielności polskiego ramienia, ale wyrwałeś z piersi narodu i zamieniłeś w sztandar jego najlepszą tęsknotę, jego rycerstwo w służbie wolności narodów! Cała Polska jest zgodna w pragnieniu, aby ludność przez naszą armię uwolniona stanowiła sama o swoim losie!”.

Niestety, ataman Petlura i Ukraińcy nie dostali czasu, by cieszyć się wolnością. Jeszcze bowiem 10 marca Siergiej Kamieniew, komandarm I rangi i naczelny dowódca Robotniczo-Chłopskiej Armii Czerwonej podpisał rozkaz ataku na Europę, a 14 maja Armia Czerwona dowodzona przez 27-letniego Michaiła Tuchaczewskiego zaatakowała na Białorusi, gdzie zacięty opór stawiał generał Kazimierz Sosnkowski na czele grupy armii. 26 maja na Ukrainie ruszył Front Południowo-Zachodni Jegorowa, na którego czele szła Konarmia Siemiona Budionnego. Piątego czerwca Budionny przełamał front, ruszając natychmiast na Żytomierz i Berdyczów. Polacy cofali się, prowadząc walkę podjazdową, szarpiąc siły nieprzyjaciela, próbując ustanowić linię obrony i zatrzymać bolszewików. Losy wojny, losy Polski, Ukrainy i Europy miały rozstrzygnąć się nie nad Dniestrem i pod Kijowem, lecz nad Wisłą i pod Warszawą.

Tomasz Panfil, BEN IPN

(zdjęcia z Internetu)

petlura i rydz maj 1920 Petlura i Rydz petlura kwiecien 1920 petlura pilsudski oficerowie petlura pilsudski Petlura-Piłsudski_Winnica_1920