Godzina W: Warszawa pamięta. W hołdzie Powstańcom Warszawskim 1944–2025
1 sierpnia 2025 roku, przy Pomniku Gloria Victis na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach odbyły się uroczystości państwowe z udziałem najwyższych władz Rzeczypospolitej
O godzinie 17:00 – w symboliczną „Godzinę W” – Warszawa zatrzymała się na chwilę, by uczcić bohaterów Powstania Warszawskiego.
W „Godzinę W” przy pomniku Gloria Victis na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach hołd powstańcom oddali i wieńce złożyli m.in.: prezydent Andrzej Duda, prezydent elekt Karol Nawrocki, marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska, wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Zgromadzeni przed pomnikiem minutą ciszy uczcili pamięć powstańców. Odśpiewano Mazurka Dąbrowskiego i odegrano hejnał warszawski. W uroczystościach wzięli udział także przedstawiciele Instytutu Pamięci Narodowej, Wojska Polskiego, harcerze, ostatni żyjący Powstańcy i mieszkańcy stolicy.
Zgromadzeni minutą ciszy uczcili pamięć Powstańców. Rozbrzmiał hymn państwowy, a kompania honorowa oddała salwę ku czci poległych.
„1 sierpnia 1944 roku Warszawa podniosła pięści, bo nie chciała podnieść rąk. Powstanie było krzykiem narodu, który miał już dość terroru wrogów. Ta bohaterska decyzja ukształtowała naszą tożsamość – podkreślił Prezydent RP.
Modlitwę w intencji poległych Powstańców odmówił biskup polowy Wojska Polskiego Wiesław Lechowicz.
Wzruszający był widok warszawiaków, młodzieży i weteranów – razem, w zadumie, pod biało-czerwoną flagą.
Pomnik Gloria Victis („Chwała Zwyciężonym”) – symbol niezłomności i heroizmu – od dziesięcioleci gromadzi Polaków wokół wspólnej pamięci. Po raz pierwszy stanął na Powązkach 1 sierpnia 1946 roku, a w czasie PRL stał się miejscem nieoficjalnego oporu wobec zakazów komunistycznej cenzury.
PowstanieWarszawskie wybuchło 1 sierpnia 1944 roku o godzinie 17:00 jako rozpaczliwa, lecz heroiczna próba wyzwolenia stolicy spod niemieckiej okupacji. Miało trwać kilka dni – trwało 63. Nie doczekało się wsparcia od zbliżającej się Armii Czerwonej. Warszawa stanęła do samotnej walki – nie tylko o wolność, lecz także o godność i suwerenność państwa.
Włodzimierz Suleja, znany historyk IPN, przypomina dramatyczne początki: pierwsze walki na Żoliborzu, przypadkową dekonspirację Komendy Głównej AK na Woli, dramatyczne boje w Śródmieściu i na Starym Mieście. Powstańcy, często nastoletni, z bronią w ręku bronili każdego metra ojczystej ziemi – z nadzieją, że wolna Polska powróci.
W ciągu pierwszych dni zdobyto znaczne obszary stolicy – Powiśle, Wolę, Śródmieście. Ludność cywilna, zamiast uciekać, masowo włączyła się w walkę – budując barykady, opatrując rannych, dostarczając żywność, przekazując meldunki. Mimo odwagi i poświęcenia, pomoc ze Wschodu nie nadeszła. Armia Czerwona zatrzymała ofensywę tuż za Wisłą, patrząc biernie na zagładę miasta. A jednak – jak pisał „Bór” Komorowski – „żołnierza poderwał rozkaz do jawnej walki z odwiecznym wrogiem Polski”.
Z Warszawy do Kijowa – wspólna pamięć, wspólne dziedzictwo
Choć Powstanie Warszawskie było wydarzeniem lokalnym, jego duch i przesłanie mają wymiar uniwersalny. Przypominają, że narody Europy Środkowo-Wschodniej – Polacy, Ukraińcy, Litwini, Białorusini – przez wieki walczyły o prawo do wolności, przeciwko tym samym imperiom.
Dziś, gdy Ukraina prowadzi dramatyczną walkę o niepodległość przeciw rosyjskiej agresji, pamięć o Powstaniu nabiera nowego znaczenia. Warszawa 1944 i Kijów 2022 to ogniwa tego samego łańcucha walki o suwerenność i tożsamość. Wspólne dziedzictwo, które łączy Żytomierz z Warszawą, nie zna granic.
„Gloria Victis” – chwała zwyciężonym. Bo prawdziwe zwycięstwo to wierność wartościom, nawet w obliczu śmierci. To przesłanie, które żyje. I żyć będzie – póki pamiętamy.















