W Puźnikach na Ukrainie ruszają pierwsze od lat prace ekshumacyjne Polaków zamordowanych w czasie II wojny światowej przez ukraińskich nacjonalistów. Potomkowie ofiar, dzisiejsi mieszkańcy Prudnika i Niemysłowic, czekają na to od lat.
Polska ekipa poszukiwawcza dojeżdża do bazy w Buczaczu. W czwartek 24 kwietnia w miejscu, gdzie kiedyś była wioska Puźniki, rozpoczyna ekshumację zbiorowej mogiły około stu zamordowanych mieszkańców Puźnik i Nowosiółki.
– Na razie wszystko idzie zgodnie z planem – mówi nto Maciej Dancewicz, wiceprezes fundacji Wolność i Demokracja. – Obliczyliśmy, że prace ekshumacyjne potrwają około 3 tygodni, ale przy sprzyjającej pogodzie może uda się je zakończyć wcześniej. Cała ekipa liczy około 30 osób. Od 2022 roku staramy się o zgodę na przeprowadzenie ekshumacji w Puźnikach i ten proces przebiega bez podziałów w Polsce. To sprawa ważna dla wszystkich.
Kości pomordowanych znaleziono dwa lata temu
Na Ukrainę pojechali przedstawiciele fundacji Wolność i Demokracja, naukowcy z Pomorskiego Instytutu Medycznego w Szczecinie, którzy zajmą się identyfikacją ludzkich szczątków oraz archeolodzy z Instytutu Pamięci Narodowej. Na miejscu dołączy do nich ekipa ukraińskich archeologów z organizacji „Wołyńskie Starożytności”, która od 10 lat współpracuje ze stroną polską. Patronat nad wszystkim sprawuje Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które jest stroną międzynarodowego porozumienia z Ukrainą w sprawie opieki nad miejscami pamięci.
– Na przełomie marca i kwietnia byliśmy na miejscu z misją rozpoznawczą – mówi Maciej Dancewicz. – Puźniki już nie istnieją, teraz tym terenem administrują władze lokalne w miejscowości Korpiec, które też wydały wymagane w przepisach zgody. Możemy od razu wejść w teren z pracami.
Dokładną lokalizację zbiorowej mogiły ustaliła w sierpniu 2023 roku poprzednia misja poszukiwawcza fundacji Wolność i Demokracja, po bardzo trudnych poszukiwaniach terenowych. Wtedy, po odkryciu pierwszych szczątków, prace trzeba było przerwać i uzyskać osobne pozwolenia na ekshumację. Teraz po pobraniu materiału genetycznego do identyfikacji ofiar, wszystkie szczątki zostaną pochowane na terenie dawnego cmentarza w Puźnikach. Tam zachowało się jeszcze kilka polskich nagrobków sprzed 1945 roku.
– Puźniki, to rodzinna wioska mojej mamy. Jako dziecko z ciekawością słuchałem jej opowieści o tamtym życiu, a ich najważniejszym momentem był mord w Puźnikach. Mam to ciągle w sercu i pamięci. Śledzę wszystko, co się dzieje z przygotowaniami do ekshumacji. To, że do niej doszło, to ogromna zasługa Maciej Dancewicza – mówi Mirosław Czupkiewicz, mieszkaniec Prudnika.
W 1945 roku ocalałych mieszkańców Puźnik i sąsiednich miejscowości repatriowano na Ziemie Zachodnie. Trafili do Ratnownic koło Jelcza i do Niemysłowic pod Prudnikiem.
– Tej nocy zginęła także żona mojego wujka i jej roczny synek – opowiada dalej Mirosław Czupkiewicz. – Wujek był wtedy w wojsku, ale wrócił. Z opowieści mamy wiem, że zbił z desek trumnę i pochował w niej żonę i swoje dziecko. Nie wiem, czy zakopał je w zbiorowej mogile czy w innym miejscu. Teraz się tego dowiem.
www.zozpu.org za https://wid.org.pl










